Warszawa 22.07.2004
Wczoraj coś pękło nad przepaścią mej duszy i dnia/
I w zapomnieniu zniknął gdzieś cały potworny żal /
Przestałem już liczyć każdy Twój gest /
Przestałem czekać na duszy Twej śmiech /
Dziś wiem że mogę i bardzo chcę /
Żyć dla tej chwili radości i łez /
Żyć dla miłości małych rąk /
Żyć z nadziejami niszcząc złość /
Wiem już że rany goi czas /
Wiem po co, co rano witam brzask /
Czystą nadzieję dzisiaj w sobie mam /
Czystą nadzieję … bez drzazg i ran /
Mam jeszcze nadzieję, że ten tekst /
Nie będzie dla Ciebie czyś paskudnym /
Że nie wyciśnie Twoich łez /
I że nie obudzi słów okrutnych ….
już nie przeszkadzam … :-)
Jeszcze wspomnieniem muśnięte marzenie,
W bieli pościeli do mnie się śmiejesz,
Jeszcze Twych dłoni nieme pragnienie,
Budzi co rano we mnie nadzieję,
Te same twarze, te same nadzieje,
Niby nie stało się nic wielkiego,
Lecz los okrutnie się ze mnie śmieje,
Z każdej godziny i z dnia każdego.
Kiedyś zapomnę dotyku Twych warg,
zszarzeją wspomnienia ciepła Twych rąk,
Lecz na dnie duszy wciąż będę miał,
Obrazów pięknych ponad sto.
Chyba nie kochasz mnie już dziś,
Ja wciąż zabijam w sobie te dni,
Nie chcę się łudzić więcej już,
Zdmuchnąć chcę wreszcie stary kurz.
Tak bardzo pragnę ciepła Twych rąk,
Każdej nocy widzę Cię w snach,
Jak razem budujemy nasz dom,
Jak razem wstajemy każdego dnia.
Wybacz mi wszystkie rzeczy złe,
Dziś nie uwierzysz jeśli powiem,
Że je zrobiłem dlatego że,
Nie chciałem niszczyć, nie chciałem zapomnieć.
I jeszcze tylko syna ucałuj,
Bo mnie to dzisiaj boli zbyt,
Odemnie parę mu chwil podaruj,
Kilka marzeń gorzkich zbyt.
Chciałem dla nas zbudować dom,
Garściami radość w niego wnieść,
Dziś ze swej głowy wyganiam to,
Co kiedyś życia niosło mi treść.
Staje przed życiem lękając się,
Z kontem zerowym, z nadzieją w dzień,
Tobie też pięknie nie dzieje się,
Też pewnie trudno znaleźć śmiech.
Masz prawo odejść, dobrze wiem,
Ja też mam prawo przy Tobie stać,
Lecz się pogodzić nie da dziś,
Twój i mój marzeń świat.