RSS
 

Posty otagowane ‘zaduma’

Kultura korporacyjna a słoma w butach

22 do maja

Czasem miewam ochotę na róże rzeczy … Nie, nie nie będzie o “tych rzeczach”. Może innym razem. Dziś naszła mnie ochota na pizze i kufelek piwa. Ciepłe popołudnie i kobieta pod pachą, choć tyle oddechu. Niewiele myśląc wkroczyłem do jednego z sieciowych lokali. W oknie wielki plakat: “Pizza za 50 %” i inne tego typu pierdoły. Kulturalnie zaczynam od “Dzień dobry” i nawijam co też bym chciał …. hmmm … pani owszem odezwała się, cytuję “Klientów mam, muszę skasować … ” i wyszła zza lady w kierunku piwnego ogródka. Ja rozumiem, że nie grzeszę urodą a i w obliczu zaistniałej sytuacji począłem sprawdzać czy przez przypadek nie roztaczam jakiejś przykrej woni. Jednak nie. Ta pani po prostu tak ma.
Myślę sobie “wezmę na wynos” a browar zakupię w pobliskim sklepie. Odczekałem aż pani wróci za kontuar i rozpocząłem wyłuszczać swą prośbę.
- Pan zadzwoni na ten numer – pani podała mi ulotkę – to panu dowiozą.
Zbaraniałem i jakoś mimochodem spytałem:
- Mam zadzwonić przy pani do pani?
Okazała się, że zamówienia są odbierane gdzieś indziej a i pizza jest wożona z innej lokalizacji.

Innym razem stoję ja sobie w sklepie sieciowym, nie wspomnę marki ale nie był to supermarket. Rozglądam się bo kolejka z dziesięć osób a na trzy kasy tylko jedna czynna. No cóż, pomyślałem “oszczędzają na etatach” jednak w osłupienie wprawiła mnie pani sprzedawczyni, która obsługując klientów jedną ręką wyjadała łyżeczką coś z plastikowego pudełka. W tym momencie zrobiło mi się żal kobiety. Nie dość, że musi pracować za trzech to jeszcze nawet nie ma przerwy na posiłek. Gdy spojrzałem w głąb regałów dostrzegłem dwie osoby z obsługi w najlepsze roztrząsające jakiś wielce zabawny temat. Cała żałość i współczucie mi przeszło a w zamian poczułem jak żółć podchodzi mi do gardła.
Mógłbym takich scenek przedstawić jeszcze co najmniej kilkadziesiąt. Jednak myślę, że to wystarczy. Nadmienię tylko, że zdarzyło się to na dobrym osiedlu w Stolicy nie w jakiejś Pipidówie Dolnej. Powiem więcej, z własnego doświadczenia wiem, że w małych prywatnych sklepach na prowincji szybciej można usłyszeć zwykłe “dzień dobry”.
Mierne płace (szczególnie jak na Warszawę) i brak identyfikacji z pracodawcą, powodują totalną olewkę. Tak to w prosty sposób słoma z butów wyłazi co niektórym mieszkańcom Stolicy.
Z dnia na dzień mam coraz większą ochotę uciec do małego miasteczka.

 

Osobisty prezent

23 do marca

Jak się człowiek zasugeruje … :-)

Cholera już trzecia – pomyślałem – spoglądając na czarna tarczę wodoszczelnego zegarka z kompasem. Znów się zasiedziałem nad projektem a jutro rano musze pędzić na spotkanie. Niewiele się zastanawiając  zamknąłem edytor i odpaliłem program pocztowy. To chyba już choroba, ale sprawdzam pocztę co 2-3 godziny. Tak to jest gdy się pracuje w Internecie.

Jedna wiadomość. Ana666. Nagle sen odszedł w zapomnienie. W głowie zabulgotało i rozpoczął się serial wspomnień. Wspólne popołudnia po pracy, papierosy na balkonie firmowym. Spojrzenia gdy odchodziła długim korytarzem do swojego boksu. Ostatnio udało nam się spotkać przez przypadek na spotkaniu biznesowym u klienta. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu. Otworzyłem wiadomość. Zaledwie kilka słów – Byłam na Twoje stronie. Pięknie piszesz, ale dlaczego Twoje wiersze są takie smutne? Czy piszesz czasem cos pozytywnego? – Podpisane – Ana.

Długo zwiedzałem zakątki mojego łóżka nim udało mi się zasnąć.

Rano, po spotkani nie wytrzymałem. Odpaliłem komputer i zacząłem pisać. Wbijając sobie do głowy – Ma być pozytywnie. Ma być wesoło. Ma być radośnie. Ma być dla Niej.

Wziąłem do ręki gitarę i zacząłem bezwiednie szukać akordów do słów. Jakoś samo się zaczęło kleić. Słowa powoli zaczęły tworzyć obrazy. Płynąć z muzyką. Jeszcze tylko refren. Coś pozytywnego.

I pójdziemy razem po łąkach,

Poszukamy straconych chwil,

Pozwolimy duszom się błąkać,

Na krawędzi naszych dni,

Uciekniemy na tych chwil parę,

Gdzie wskazówek zegarom brak,

Pozwolimy swym snom zaszaleć,

Ulepimy z nich nowy świat.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

A-mol, D-mol, G-dur, D-dur. Proste, ale nieźle brzmi.  Prześpiewałem kilka razy i uruchomiłem kłębowisko kabli i  elektronicznych kostek obok fotela. Zgranie całości zajęło mi zaledwie pół godziny. O pierwszej po południ miałem gotową mp-trójkę. Pełen nadziei i dumy wysłałem materiał do Any. Dodałem krótkie P.S. – pamiętasz nasze piwka pod PeKiNem ;-)? Niech ten kawałek będzie moim prezentem świątecznym dla Ciebie. Buziaki – zakończyłem z uśmiechem na twarzy.

16:23 – email od Ana666:

„… to z tym PeKiNem, to chyba jakaś pomyłka J, chyba nie ja byłam Twoim natchnieniem? Z tego co wiem to się nie znamy…”

 

Jesienny ogień dusz

02 do marca

Dm Am E Am

W jesiennym ogniu, splątani życiem,
Daleko od murów, domów,  bram,
Smakując swe życia na przedświcie,
Wciąż opóźniając przyjście dnia.
Spijamy drżenie naszych  ust,
Budząc akordy zapomniane,
Wspólną modlitwę cichych strun,
Pragnąc tej chwili już nie zmieniać.

G Am

Jeszcze tylko, ten jeden raz,
Jeszcze tylko, te parę chwil,
Jutro pewnie skończy się czas,
Jutro tylko, zostaną sny.

Z krzykiem poranka ruszymy w życie,
Z myśli niepewnych głową pełną,
Niosąc ze sobą małe odkrycie,
I rozgrzeszoną duszę grzeszną.
Może spytamy o dalsza drogę,
Mając nadzieję nie burzyć dni,
Schowamy w sobie ogień słowem,
I wymarzymy kolejne sny.

 

Scenki z Podkarpacia

28 do lutego

Urodziłem się i wychowałem na Podkarpaciu. Te miejsca dalej pachną dla mnie dzieciństwem i beztroską.

 

PGR Karpa – historia najnowsza

26 do lutego

Jadąc do Sztynorktu, skróciłem sobie drogę poprzez mazurskie wsie i miasteczka. Niedaleko Rucianego, mym oczom ukazał się widok jak po wybuchu bomy, powojenny krajobraz po bitwie komuny z dniem dzisiejszym.

 
 


System Wymiany Bannerow


WYMIANA BANNERAMI