RSS
 

Archiwum kategorii ‘Piosenki’

Niedobrze, Panie bobrze

26 do maja
Wawa 26-05-2010

Oj, niedobrze Panie Bobrze,
Czas tobołki już pakować,
Czy się żyło w Wiśle, w Odrze,
Czas się chyba wymeldować.

Już zaczęli  winnych szukać,
Na Jonasza broń już czyszczą,
Wielki tytuł bije drukarz,
Krzyczy Polak z publicystą.

“Bobry winne wielkiej wody,
Winne temu  bobrze jamy,
Bobry wybić co do joty,
Więcej bobrom się nie damy”

Oj, niedobrze Panie Bobrze,
Biorą już myśliwi flinty,
Czy się żyło w Wiśle, w Odrze,
Koś jest temu dzisiaj winny.

Przez dwadzieścia lat zwlekali,
Lali wodę w słów tyradach,
A jak piękny plan się wali,
Bóbr za wszystko dopowiada.

Gdyby mieli chociaż krztynę,
Z solidności tego zwierza,
Nie pękały by nam groble,
Każdy wałom by dowierzał.

Dzisiaj nam zostały wały,
Jednak nie nad nurtem wody,
Trują w mediach swe banały,
Mądrę, gadające głowy.

Oj, niedobrze Panie Bobrze,
I nieważne już powody,
Czy się żyło w Wiśle, w Odrze,
Nie dla ciebie Polskie wody.

 

Stare fotografie

25 do maja

Już zapomniałem, że można się śmiać,
Szczerze bez maski przyzwoitości,
Z nadzieją wyglądać każdego dnia,
Niosąc codziennych marzeń radości.

Już zapomniałem, że można się śmiać,
Budzić słowami dotyk nadziei,
Tak po prostu coś życiu dać,
Nie czekać tylko, że coś się zmieni.

Już zapomniałem że można się śmiać,
Że można płakać w szczęściu skąpany,
Na straży nadziei codziennie stać,
Łapać powietrze chwil zapomnianych.

Już zapomniałem, że można się śmiać,
Lecz coś wróciło mi nadzieję,
Nadzieję by dalej mocno trwać,
Nadzieję, że znów się tak zaśmieję.

Jak na tej fotografii …

 

Osobisty prezent

23 do marca

Jak się człowiek zasugeruje … :-)

Cholera już trzecia – pomyślałem – spoglądając na czarna tarczę wodoszczelnego zegarka z kompasem. Znów się zasiedziałem nad projektem a jutro rano musze pędzić na spotkanie. Niewiele się zastanawiając  zamknąłem edytor i odpaliłem program pocztowy. To chyba już choroba, ale sprawdzam pocztę co 2-3 godziny. Tak to jest gdy się pracuje w Internecie.

Jedna wiadomość. Ana666. Nagle sen odszedł w zapomnienie. W głowie zabulgotało i rozpoczął się serial wspomnień. Wspólne popołudnia po pracy, papierosy na balkonie firmowym. Spojrzenia gdy odchodziła długim korytarzem do swojego boksu. Ostatnio udało nam się spotkać przez przypadek na spotkaniu biznesowym u klienta. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu. Otworzyłem wiadomość. Zaledwie kilka słów – Byłam na Twoje stronie. Pięknie piszesz, ale dlaczego Twoje wiersze są takie smutne? Czy piszesz czasem cos pozytywnego? – Podpisane – Ana.

Długo zwiedzałem zakątki mojego łóżka nim udało mi się zasnąć.

Rano, po spotkani nie wytrzymałem. Odpaliłem komputer i zacząłem pisać. Wbijając sobie do głowy – Ma być pozytywnie. Ma być wesoło. Ma być radośnie. Ma być dla Niej.

Wziąłem do ręki gitarę i zacząłem bezwiednie szukać akordów do słów. Jakoś samo się zaczęło kleić. Słowa powoli zaczęły tworzyć obrazy. Płynąć z muzyką. Jeszcze tylko refren. Coś pozytywnego.

I pójdziemy razem po łąkach,

Poszukamy straconych chwil,

Pozwolimy duszom się błąkać,

Na krawędzi naszych dni,

Uciekniemy na tych chwil parę,

Gdzie wskazówek zegarom brak,

Pozwolimy swym snom zaszaleć,

Ulepimy z nich nowy świat.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

A-mol, D-mol, G-dur, D-dur. Proste, ale nieźle brzmi.  Prześpiewałem kilka razy i uruchomiłem kłębowisko kabli i  elektronicznych kostek obok fotela. Zgranie całości zajęło mi zaledwie pół godziny. O pierwszej po południ miałem gotową mp-trójkę. Pełen nadziei i dumy wysłałem materiał do Any. Dodałem krótkie P.S. – pamiętasz nasze piwka pod PeKiNem ;-)? Niech ten kawałek będzie moim prezentem świątecznym dla Ciebie. Buziaki – zakończyłem z uśmiechem na twarzy.

16:23 – email od Ana666:

„… to z tym PeKiNem, to chyba jakaś pomyłka J, chyba nie ja byłam Twoim natchnieniem? Z tego co wiem to się nie znamy…”

 

Jesienny ogień dusz

02 do marca

Dm Am E Am

W jesiennym ogniu, splątani życiem,
Daleko od murów, domów,  bram,
Smakując swe życia na przedświcie,
Wciąż opóźniając przyjście dnia.
Spijamy drżenie naszych  ust,
Budząc akordy zapomniane,
Wspólną modlitwę cichych strun,
Pragnąc tej chwili już nie zmieniać.

G Am

Jeszcze tylko, ten jeden raz,
Jeszcze tylko, te parę chwil,
Jutro pewnie skończy się czas,
Jutro tylko, zostaną sny.

Z krzykiem poranka ruszymy w życie,
Z myśli niepewnych głową pełną,
Niosąc ze sobą małe odkrycie,
I rozgrzeszoną duszę grzeszną.
Może spytamy o dalsza drogę,
Mając nadzieję nie burzyć dni,
Schowamy w sobie ogień słowem,
I wymarzymy kolejne sny.

 

Wredna zima

23 do lutego

R.W. 2010-01-11 Warszawa

Wredna zima  znowu trzyma,         GD
Wszystko pokrył śnieg,            FCG
Brudna zima znowu trzyma,
A Ty nie chcesz mnie.
A ty nie chcesz mnie, co za pech.    FCG

Tańczą ludzie na chodnikach,
Bo pod śniegiem lód,
Pyta Jarek w TVNie,
Gdzie jest pach i sól.

Uuuuu, aaaaa, zima zła x 2        FCG

Gdy przedzieram się chodnikiem,
To pod nosem klnę,
Baba łypie na mnie wilkiem,
Mruczy: Jaki zgred.

Odkopałem już samochód,
By do Ciebie gnać,
Lecz na pierwszym już zakręcie,
W poprzek muszę stać,

W emkaesie naftaliną,
Daje dziś że hej,
Mróz zjednoczył wodę z szybą,
Pod śniedzieniem śnieg.

Na centralnym ludzi ciżba,
Ktoś w megafon dmie,
Pociąg będzie opóźniony,
Godzin ponad sześć,

Odpuściłem sobie jazdę,
Zrywu to już kres,
O Twą rękę będę walczył,
Gdy odpuści śnieg
Gdy odpuści śnieg, a może nie.

Inni jednak moją gorzej,
Więc uśmiecham się,
Światło świeci, woda leci,
Jeszcze nie jest źle.

Kiedy zima u nas trzyma,
W wszystkich budzi strach,
Bo jak pójdzie to się zacznie,
Kiedy ruszy kra.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

link: http://artbazar.pl/files/2010/02/zima1.mp3

 
 


System Wymiany Bannerow


WYMIANA BANNERAMI