15
listopada
2012

Lemingi i Słoiki

... czyli parapsychologiczny portret społeczny

Dla jasności. SŁOIKI charakteryzują się tym, że żywią się plonami rodziny oczywiście nabywanymi droga kupna przez rodzinę i za rodziny pieniądze. W każdy piątek taszczą pustą torbę do swej korporacji, aby zaraz po pracy pędzić na busa, bo pociąg za drogi. W niedzielny wieczór, dobijają do stolicy lub innego większego miasta a jedyną różnicą jest to, że ich tobołek waży znacznie więcej i pobrzękuje charakterystycznym dźwiękiem szkła. Do tego, część tobołka wypchana jest upranymi i doprasowanymi koszulami, spodniami czy tez innymi spódnicami. Cechą charakterystyczną SŁOIKA w tygodniu jest to, że jeśli nawet wyjdzie na miasto to albo za czyjeś pieniądze (spotkania firmowe itp.) albo za swoje a wtedy pochłania maksymalnie jedno piwo lub „ubogiego” drinka.

SŁOIK z natury swej jest smutny i podenerwowany. Wynika to z tego, że jego pozycja w korporacji zawsze jest niepewna i zagrożona. Jednak wysoki poziom ambicji nigdy nie pozwoli SŁOIKOWI przyznać się do tego jak jest źle i jak bardzo czuje się niedoceniony. Na pytanie „ jak leci?”, odpowiada zwykle: „Z górki …” i zaczyna wywody o tym, jaki on to jest potrzebny i niezbędny korporacji, jak to pnie się coraz wyżej i kiedy zostanie prezesem. SŁOIKI rzadko mieszkają samodzielnie. Zwykle okupują trzydziestometrowe mieszkanka po dwa a nawet trzy osobniki. Rzeszą charakterystyczną jest tez to, że rzadko się łączą w pary. Raczej preferują styl tzw. singla. Jednak większość z nich marzy o tym, że w przyszłości będzie ich stać na druga połówkę. Im starszy SŁOIK tym wyobrażenie „drugiej połowy” jest bardziej wyidealizowane a co za tym idzie, z biegiem czasu szansa na udany związek maleje do zera.

Drugą nacją są LEMINGI. Grupka ta, na pierwszy rzut oka, nie różni się znacznie od SŁOIKÓW. Jednak po bliższym poznaniu różnice są ewidentne. Po pierwsze LEMINGI opanowały inne nisze życiowe. Standardowy LEMING, żyje z partnerem lub partnerką (to kolejna, charakterystyczna  cecha LEMINGÓW, brak zahamowań w kwestii homo i hetero) w nowym mieszkanku na peryferiach miasta. W stolicy największe skupiska LEMINGÓW można zaobserwować w Wilanowie, na Tarchominie czy w Ursusie. Średni metraż takiego lokum to jakieś pięćdziesiąt do siedemdziesięciu metrów. Jedną z wielu charakterystycznych cech LEMINGÓW jest tzw. posiadanie rzeczy nie swoich. LEMING posiadam mieszkanie jednak na kredyt, gdzie zwykle wartość kredytu przekracza wartość mieszkania. Często posiada także dobry samochód jednak jest to samochód służbowy. Podobnie ma się sprawa z telefonem itd. Większość LEMINGÓW, podobnie do SŁOIKÓW, wykorzystuje każdą okazję by się najeść i napić na koszt firmy lub innych. Tylko w sytuacji gdy chodzi o honor lub wizerunek, LEMING jest skłonny zapłacić rachunek z własnej kasy. LEMINGI, także udają się do rodziny po zapasy, jednak różnicą jest taka, że to oni odpowiadają za totalne korki w piątek i niedzielę wieczór na wszystkich trasach wylotowych. LEMING, podobnie jak SŁOIK, żyje w ciągłym stresie związanym z możliwością utraty pracy. Jednak w przeciwieństwie do SŁOIKA, dla LEMINGA utrata pracy wieże się z totalną tragedią. W sytuacji gdy SŁOIK posiadając niewiele i nie mając dużych zobowiązań jest w stanie wycofać się na prowincję lub próbować zacząć od nowa, to LEMING bywa zmuszony do upokorzenia. Kredyt, brak samochodu, komórki i niemożność normalnej egzystencji powoduje drastyczne zdarzenia i tragedie.

Są też cechy wspólne obu gatunków. Najważniejszą z nich jest niemal całkowite pozbycie się zasad społecznych. Będąc w sytuacji przymusowej (konieczność posiadania pracy) i jednocześnie posiadając bardzo wąskie kwalifikacje, tak LEMING jak i SŁOIK, zatraca z czasem poczucie własnej godności i wartości. Dla zachowania „stołka” jest w stanie zrobić niemalże wszystko.

Kiedyś usłyszałem teorię na temat, że najgorszym gatunkiem ludzi napływowych jest następujący model: „Ambitny i megaloman, któremu nie wyszło u siebie, bo tam sprawdzano kwalifikacje a przyjeżdżając do miasta, mógł się ukryć w korporacji i po trupach dążyć do celu”. Chyba coś w tym jest    . Oczywiście nie dotyczy to wszystkich ludzi „z zewnątrz”, jednak opisane powyżej gatunki stanowią dość dużą cześć populacji wielkich miast.

Zawsze, gdy ktoś mówi o LEMINGACH i SOŁIKACH, przypomina mi się bajeczka Andrzeja Waligórskiego:

Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna,
Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna.
Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska:
- To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska!

A wszystkim tym, którzy poczuli się dotknięci tym tekstem, polecam inną mądrość tegoż autora:

Chomik, zbierając plony, do swej norki ganiał,
A obok dobry niedźwiedź chomika ochraniał.
Potem zjadł mu te plony, wytarł łapą mordę,
Wydupcył biedne zwierzę i przypiął mu order.

Bardzo do zwidzenia Państwu, bardzo ...

  
Data wpisu: 2012-11-15   Kategorie: | Artykuły |
   Klucze: | Robert Węgrzyn | ludzie | humor | życie | psychologia | słoiki | lemingi |

 

Parę słów o mnie   

Urodziłem się więc jestem ….

Rocznik 69, znaczy dobry. Jestem spod bliźniąt i to powoduje, że interesuje mnie wszystko i w niczym nie jestem mistrzem. Urodziłem się w małym osiedlu Pustków na Podkarpaciu. Potem był Rzeszów, Lublin, znów Rzeszów a teraz Warszawa – miasto ludzi szalonych i pędzących (żeby wiedział dokąd? ).

Uwielbiam tworzyć, nie jest ważne co … ważne by tworzyć … jednak z uwagi na fakt, że jestem z natury niecierpliwy, często porzucam projekty w powijakach gdy pojawi się większy problem a zwykle z powodu pojawienia się nowego projektu ;-)

No może nie jest aż tak źle … udało mi się doprowadzić niektóre rzeczy do końca.

Reszta mojej duszy na pozostałych podstronach …  ;-)

Kontakt   

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, propozycje, uwagi … i inne takie tego tam … Napisz lub kliknij.

email: rwegrzyn(at)gmail.com, gg: 5036395 - rzadko bywam, skype: sim-69, tel: 506 155 001