26
lipca
2012

OLT – Odrobinę Lepiej To zróbcie

Czyli o lataniu słów kilka

Kolejna próba stworzenia solidnych, lotniczych połączeń krajowych znów okazała się niewypałem. No może lekko przesadziłem, jednak informacja o zmniejszeniu liczby destynacji, świadczy o tym, że nie jest dobrze. Mimo stosunkowo tanich biletów, solidnej obsługi itd.,  niewiele osób decyduje się na latanie po naszym kraju.

Tak już mam, że jak widzę jakiś problem to gdzieś z tyłu głowy zaczynają „kręcić się trybiki”. Miałem okazję też porozmawiać z różnymi ludźmi na ten temat, bo jakoś problem zaczął mnie nurtować. Zresztą sam mieszkając w Warszawie a mając syna na Podkarpaciu, wiele razy zastanawiałem się czy by nie latać regularnie do Rzeszowa. W takiej sytuacji jak ja jest wiele osób nie tylko w stolicy. Z ciekawości wszedłem na stronę internetową i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że przelot na weekend na Podkarpacie nie wchodzi w rachubę. Jedyne połączenie jakie znalazłem, oferował LOT za 614 zł. OLT Expres nie ma takich połączeń! Wylot piątek 7:50 rano (czyli musiałbym wziąć urlop na piątek) i powrót w niedzielę o 14:00 (pół niedzieli zmarnowane). Jednym słowem takie rozwiązanie także odpada.

Jestem skłonny polecieć w piątek po 17 lub w sobotę wcześnie rano i wracać w niedzielę też raczej późnym popołudniem. Spróbowałem na to popatrzeć z punktu widzenia przewoźnika i jakoś logiczne dla mnie było, że biznesmeni też chcieliby się dostać do domu raczej w piątek popołudni. Czyli samolot powinien pojawić się w Warszawie w piątek popołudniu z osobami, które latały w interesach w tygodniu a wylatywać wieczór w piątek dla tych, którzy udają się na weekend. Dlaczego rozpatruję wszystko z punktu widzenia Warszawy? To proste. Z punktu widzenia lotów biznesowych to tu jest najwięcej firm, które są skłonne wysyłać pracowników i menadżerów na delegacje drogą lotniczą a jednocześnie mieszka najwięcej osób, które regularnie udają się do swych rodzin poza Warszawę.

Teraz drugi element układanki. Nie owijając w bawełnę, przylot na którekolwiek lotnisko w Polsce (no może poza Warszawą) to nic innego jak wylądowanie w szczerym polu i specjalnie nie używam tu cudzysłowie, bo się nie należy. Nawet, jeśli istnieje jakiś transport do tzw. miasta to niestety dalej pasażer ma problem, bo przecież nie wszyscy, którzy lecą np. do Poznania udają się właśnie do tego miasta. Bardzo często są to miasta, miasteczka i wsie gdzieś w okolicy.

Niech ktoś mi wytłumaczy, czy przy kosztach i wielkości firm takich jak LOT czy OLT, tak trudną rzeczą jest uruchomienie własnej wypożyczalni samochodów. Ostatnio odwiedzając autoryzowany serwis jednej z samochodowych marek, dostrzegłem karteczkę: „Samochód zastępczy za 60 zł dziennie” i nie była to żadna promocja tylko regularna cena. Jak to możliwe? Cóż, zróbmy proste obliczenia. Cena małego samochodu w hurcie to kwota ok. 35 tyś zł. Rata leasingu w takim przypadku nie powinna przekroczyć 800 zł miesięcznie. Jeśli samochód zostanie wynajęty na 14 dni w miesiącu (czyli niecała połowa miesiąca) rata leasingowa zostanie pokryta. Przy cenie za wynajem 80 zł za dzień (co jest jeszcze ceną akceptowalną) rata zostaje pokryta w 10 dni (1/3 miesiąca).
Czy naprawdę nie stać żadnego z przewoźników wzięcie w leasing kilkuset samochodów i udostępnienie ich w dobrej cenie klientom. Jeszcze pięknie byłoby, gdyby można było taki samochód wynająć i opłacić razem z biletem. W ten sposób 15 min. po wylądowaniu, pasażer byłby już w drodze do miejsca przeznaczenia a nie czekał godzinę na przygotowanie samochodu.

Teraz kilka słów o kosztach i opłacalności z punktu widzenia pasażera.
Jak pisałem wcześniej, sam jestem zainteresowany lataniem, więc niech przykład obejmie mój przypadek.
Chcę na weekend dostać się na Podkarpacie, jednak nie do samego Rzeszowa a załóżmy do Sanoka.
Jakie mam alternatywy (wyliczenia czasu i kosztów w obie strony:
1.    Pociąg – prawie 19 godzin podróży i koszt ok. 240 zł
2.    Samochód – 12 godzin podróży i koszt ok. 350 zł i duże zmęczenie
3.    Samolot – 5 godzin (z odprawami itp.) i koszt ok. 600 zł
Teraz kilka uwag do każdego środka transportu. Jeśli chodzi o pociąg to czas podróży jest kompletnie nie do zaakceptowania. Mimo tego, że jedzie się dość wygodnie i stosunkowo tanio a jednocześnie dociera się do celu podróży.
Wybierając samolot, skraca się czas do 5 godzin, ale jedynie pozornie. Biorąc pod uwagę, że  600 zł i 5 godzin obejmuje jedynie podróż tam i z powrotem do Rzeszowa (dokładnie lotnisko Jasionka). Do czasu i kosztów należy dołożyć odpowiednio 150 zł na bilety do Sanoka i dodatkowe 5 godziny podróży. Co w ostateczności daje 10 godzin podróży i koszt  750 zł.  Jeśli ktoś mi powie teraz, że latanie jest tanie to roześmieje mu się prosto w oczy.
Teraz może o tym jak to powinno wyglądać aby miało sens:
Wraz z kupnem biletu, mogę wynająć i opłacić samochód. Biorąc pod uwagę koszt podróży samochodem i fakt, że lecąc oszczędzam czas i nie muszę sam prowadzić to akceptowalny koszt podróży na weekend to kwota ok. 400 – 450 zł. Zakładając koszt wynajęcia samochodu na poziomie 140 zł za weekend, cena biletu lotniczego w obie strony nie powinna przekroczyć 300 zł. Z tego co zdążyłem się zorientować to kwota 150 zł za pasażera za bilet w jedną stronę jest kwota opłacalną dla przewoźnika takiego jak OLT.

Jeszcze lepsza relacja występuje zakładając podróże służbowe w tygodniu. Wystarczy przeliczyć koszt 2-3 dniowej delegacji samochodem w kilka destynacji dla jednego pracownika i zestawić to z kosztami biletu lotniczego i kosztem wynajmu samochodu.

Może to co przedstawiłem powyżej jest tylko mrzonką laika, jednak wydaje mi się, że podstawowym problemem braku pasażerów jest problem z logistyką. Cóż z tego, że pasażer się znajdzie w godzinę w Gdańsku, kiedy dalsza droga przez mękę jest nie do zaakceptowania. Brak mobilności pasażera z lotniska do celu podróży oraz nielogiczne godziny lotów powodują, że ludzie nie latają bo umieją liczyć. Czasem się zastanawiam czy nasi przewoźnicy lotniczy znają choćby podstawy rachunkowości, czy też funkcjonują jak wszystkie duże korporacje, gdzie „lewica nie wie co robi prawica” i na każdy problem nie patrzy się kompleksowo a widzi się tylko pojedyncze problemy?

  
Data wpisu: 2012-07-26   Kategorie: | Komentarze | Artykuły |
   Klucze: | propozycja | OLT | życie | transport |

 

Parę słów o mnie   

Urodziłem się więc jestem ….

Rocznik 69, znaczy dobry. Jestem spod bliźniąt i to powoduje, że interesuje mnie wszystko i w niczym nie jestem mistrzem. Urodziłem się w małym osiedlu Pustków na Podkarpaciu. Potem był Rzeszów, Lublin, znów Rzeszów a teraz Warszawa – miasto ludzi szalonych i pędzących (żeby wiedział dokąd? ).

Uwielbiam tworzyć, nie jest ważne co … ważne by tworzyć … jednak z uwagi na fakt, że jestem z natury niecierpliwy, często porzucam projekty w powijakach gdy pojawi się większy problem a zwykle z powodu pojawienia się nowego projektu ;-)

No może nie jest aż tak źle … udało mi się doprowadzić niektóre rzeczy do końca.

Reszta mojej duszy na pozostałych podstronach …  ;-)

Kontakt   

Jeśli masz jakiekolwiek pytania, propozycje, uwagi … i inne takie tego tam … Napisz lub kliknij.

email: rwegrzyn(at)gmail.com, gg: 5036395 - rzadko bywam, skype: sim-69, tel: 506 155 001